Moja mama czarownica
  Dorocie Terakowskiej
Michał Baran
 
 
Ona nie potrzebuje by ją ubierano
Lepiej jej nago
Nie trzeba nic zrzucać

Ona się w szatach czuje skrępowana
Niewolnicą się staje
W tiulach aksamitach

Ona nie ruszy się z miejsca
Przywdziana
Jeśli jej nagiej
wstydzisz się dotykać

 
biografia Doroty  | wspomnienie | o Dorocie powiedzieli | książki | galeria
  Książki powrót >>  
fragment książki
Dorota Terakowska
Muzeum Rzeczy Nieistniejących.
Wydawnictwo Literackie
Kraków 2006
wydanie I
stron: 116
format 123 × 197 mm
ZAMÓW KSIĄŻKĘ

"Muzeum Rzeczy Nieistniejących" jest niezwykłym zbiorem felietonów publikowanych na łamach "Przekroju" w latach 1998-2000. W Muzeum Rzeczy Nieistniejących zakopiesz "topór wojenny", dowiesz się, że "czas to pieniądz", będziesz biegał jak "kot z pęcherzem" i z niejednym zjesz "beczkę soli". O czym mowa, o zwrotach tak naprawdę nieistniejących, ale obecnych w naszej wyobraźni i powszechnie stosowanych. Eksponaty prezentowane w muzeum opowiadają jakąś historię, pochodzą z różnych zakątków świata, a każdy z nich jest inny, wyjątkowy. Wspaniała lektura dla miłośników Doroty Terakowskiej, jej stylu, sposobu patrzenia na świat. Jednocześnie jest to niezwykły przewodnik po świecie - muzeum, w którym żyjemy i który pełen jest..."rzeczy nieistniejących" Hasła - eksponaty muzeum nadsyłali czytelnicy "Przekroju" z całej Polski, jak również z Hannoveu, Tel Awiwu, Danii, Norwegii, Kanady, Nowego Jorku, Chicago. Wszystkie interpretowała Dorota Terakowska, a ich wyborem i układem zajęła się Anna Rudnicka

W Muzeum Rzeczy Nieistniejących są przedmioty, których pozornie w ogóle nie ma. Tylko pozornie. Istnieją bowiem w naszej wyobraźni, tkwią w pamięci, wciąż wzbogacają naszego ducha oraz były, są i pozostaną dla nas ważne. Dziś nazwalibyśmy je "przedmiotami kultowymi"

Kraków 1998, Dorota Terakowska


Scena I

(Sala z eksponatami dotyczącymi człowieka, zwiedzający rozglądają się wokół z ogromną ciekawością)

w roli KUSTOSZA: Dorota Terakowska

KUSTOSZ:

Zapraszam do oglądania naszej wystawy. Oto woda sodowa, która uderza do głowy - w PRL-u mieliśmy zawsze tajemniczy deficyt wody sodowej w naturze, a w Rzeczpospolitej mamy zdecydowaną klęskę urodzaju wody sodowej uderzającej do głowy, gdyż wielu Polaków święcie wierzy, że zrobiło zawrotne kariery.

ZWIEDZAJĄCY:


Fiu, fiu! "Kariery"!

KUSTOSZ:

A tu proszę bardzo, mamy ząb czasu - który każdego gryzie, już od kołyski, a odczuwamy to szczególnie rokrocznie w sylwestra.

ZWIEDZAJĄCY:

Aj, aj - gryzie, gryzie!

KUSTOSZ:

Przechodzimy do sali z eksponatami przyrodniczymi.Przed nami Kot w worku, którego wyjmujemy i natychmiast wypuszczamy. Będzie mógł sobie hasać po naszym Muzeum. Wspinać się i skakać, gdzie zechce. Któż z nas go nigdy nie nabył? Kogo nie skusił? Lub kogo nie namówił, by go kupił?

ZWIEDZAJĄCY:

(Nieco ogłupiali w milczeniu wodzą wzrokiem za biegającym kotem)


Wydawnictwo Literackie - księgarnia internetowa.
   
© Wydawnictwo Literackie 2005