Moja mama czarownica
  Dorocie Terakowskiej
Michał Baran
 
 
Ona nie potrzebuje by ją ubierano
Lepiej jej nago
Nie trzeba nic zrzucać

Ona się w szatach czuje skrępowana
Niewolnicą się staje
W tiulach aksamitach

Ona nie ruszy się z miejsca
Przywdziana
Jeśli jej nagiej
wstydzisz się dotykać

 
biografia Doroty  | wspomnienie | o Dorocie powiedzieli | książki | galeria
 
O Dorocie powiedzieli

Dorota była kokieteryjna, lubiła mężczyzn, którzy zawsze ją otaczali i lgnęli do niej, ale była wybredna: fascynowali ja ludzie twórczy. Aby ja oczarować, trzeba było mieć w sobie to COŚ. Ciekawe, że miała też wielbicielki. Otaczała się - co jak na kobietę jest nietypowe - pięknymi dziewczynami. Po prostu nie miała kompleksów. Miała za to problemy z nauką i wyborem drogi życiowej. Opowiadała, że nauka ją nudzi, że podoba jej się egzystencjalizm, a jej idolką była "Saganka". Mnóstwo czytała i chciała pisać. Próbował też sił jako artystka estradowa. Wystąpiliśmy nawet w duecie, śpiewając przebój jakiegoś kanadyjskiego piosenkarza pt. "You are my destiny".

Miki Obłoński

Była jedną z najbardziej zdolnych dziennikarek, może nawet najzdolniejszą - szybka, energiczna, stanowcza. Jeśli był do zrobienia trudny temat, wymagający jednocześnie pewnej ostrości i szybkiego napisania, zawsze wysyłałem Dorotę. Bo ona, wracając z reportażu, miała już w głowie gotowy tekst! Nie musiała się zastanawiać, jak zbudować zdanie, tylko siadała i pisała. Wymyślała też znakomite tytuły. Bardzo ją ceniłam. Jeśli wchodziła w konflikty, to raczej z zastępcami, bo była bardzo wymagająca i mówiła to, co myślała. Miała swoje zdanie i potrafiła go bronić, ale też dawała się przekonać do cudzych racji. Krytykowała, nawet mnie, ale pozwalałem jej na to. Bo była w tym uczciwa - wymagała także i od siebie.

Zbigniew Regucki, w 1971 redaktor naczelny "Gazety Krakowskiej"

Poznałam Dorotę Terakowską na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy przyszłam do pracy do "Gazety Krakowskiej". Dorota była wicenaczelną, ale jej charakter i temperament sprawiały, że głównie ją było w redakcji słychać i widać. W Pałacu Prasy, gdzie w tym czasie mieściła się redakcja, klatka schodowa była otwarta na wysokość budynku. Już z dołu słyszałam jej powitanie: cześć Kasia. Dorota nie chodziła. Ona fruwała, mocno stąpając po ziemi. Nosiła wówczas modne długie spódnice i kamizelki, które powiewały za nią, gdy przemykała redakcyjnymi korytarzami.

Katarzyna Janowska

Ten dom był otwarty. Po prostu naciskało się klamkę i wchodziło. Dorota siedział zwykle w dużym pokoju, a Maciek w kuchni przy herbatce lub kawce i non stop "leciało" radio: w latach osiemdziesiątych Wolna Europa lub Głos Ameryki. Dorota oglądała telewizję i robiła swetry. Przychodziłem do nich wieczorami. Rozmowy nie przeciągały się, bo była godzina policyjna. Dorota była skryta, choć jak się zdenerwowała, to mówiła wprost, co myśli. Ale rzadko o sobie. O jej stosunku do świata więcej można dowiedzieć się z jej książek. Bo to w nich się otwierała.

Bogdan Rogatko, przyjaciel rodziny

Nie znam dokładnie twórczości Doroty, zresztą uważam, że nie jest to literatura adresowana do mnie. Nie jestem wielbicielem Harrego Pottera. Bardziej interesowała mnie jako dziennikarka i społecznik. Wcześniej gdy byłem młody i potrzebowałem autorytetu moralnego i intelektualnego, to ona była moim wzorem, dodała mi odwagi, by grać i protestować. Wiedziałem, że jest taka dwójka, jak Szumowski i Terakowska, którzy nie boją się otwarcie, w czasach "Jaruzela", pisać niewygodne politycznie rzeczy. Szumowski był introwertykiem, palącym 2 paczki popularnych dziennie, nie angażującym się w żadne afery polityczne, nie przyjmującym stanowisk, które mu proponowano, prawdziwy outsider. Natomiast Terakowska zawsze była pełna energii, witalności i wydaje mi się, że Maciek czerpał z tego bardzo dużo.

Maciej Maleńczuk

Dorota była przede wszystkim Osobą. Bardzo określoną, zdecydowaną, wyraźną. Była młoda; w jej przypadku zwykle potoczne liczeniu wieku w latach kalendarzowych nie miało sensu; znałam ją wiele lat, ona się nie starzała, ale po prostu szła do przodu. Podobało mi się w niej najbardziej, że zawsze była otwarta na nowe, nonszalancko ciekawa świata. Miała też rzadką cechę u pisarzy - spełniała się w bezpośrednim kontakcie z czytelnikami. Wiem, że wciąż jeszcze po wielu bibliotekach na prowincji krążą o niej anegdoty i opowiastki pełne ciepła i podziwu, w których wciąż jest obecna, jakby się miała znowu tam pojawić ze swoją następną książką.

Olga Tokarczuk

 
Wydawnictwo Literackie - księgarnia internetowa.
   
© Wydawnictwo Literackie 2005