Moja mama czarownica
  Dorocie Terakowskiej
Michał Baran
 
 
Ona nie potrzebuje by ją ubierano
Lepiej jej nago
Nie trzeba nic zrzucać

Ona się w szatach czuje skrępowana
Niewolnicą się staje
W tiulach aksamitach

Ona nie ruszy się z miejsca
Przywdziana
Jeśli jej nagiej
wstydzisz się dotykać

 
biografia Doroty  | wspomnienie | o Dorocie powiedzieli | książki | galeria
 
Wspomnienie

Dla całego zespołu Wydawnictwa Literackiego pierwszy dzień bez Doroty (bo tak prawie wszyscy mieli przyzwolenie się do Niej zwracać) kończy jakiś okres i zarazem zaczyna, bo Dorota ani sama się nie poddawała, ani nie pozwalała innym zatrzymywać się w drodze. Konsekwentnie, pracowicie realizowała swoje zamierzenia pisarskie, cały czas podejmując nowe zadania. Nowe gatunki, nowe tematy. Powiększała grono swoich czytelników: dzieci, młodzież, dorośli czytelnicy literatury, ale Jej ostatnia książka, pisana wraz z Jackiem Bombą, to przecież klasyczna książka mądrościowa, spełniająca oczekiwania najbardziej wymagających czytelników.

W gruncie rzeczy Jej literatura miała pewien służebny charakter, któremu umiała nadać nie tylko współczesny wymiar. Dorota nie narzucała się czytelnikowi. Chciała właśnie tę, a nie inną historię opowiedzieć, zadać czytelnikowi zadanie do rozwiązania, pozostawiając nierzadko w jego rękach jej ostateczne zakończenie, i to może też tłumaczyć tę niezwykłą popularność czytelniczą. To właśnie dlatego dostawała setki listów, głównie mejlowych. (...) I - to niezwykłe - Dorota na każdy taki list odpisywała. Grono czytelników powiększało się po każdym spotkaniu autorskim, których miała co roku bardzo wiele w całej Polsce. Najbardziej wierni przyjeżdżali na spotkania podczas targów książki w Krakowie czy Warszawie, wiedząc, że będą mogli Ją zobaczyć i zamienić choćby kilka słów. (...)

Bardzo ucieszyła Ją wiadomość o dużej sprzedaży wznowień Jej książek w ostatnich miesiącach (...). Wiedziała, że są po prostu czytane. Była prawdziwie uradowana tym, że "Ono" weszło na listę lektur szkolnych. Choć nigdy nie była pewna, czy to, co napisała, jest naprawdę dobre (była krytyczna wobec siebie, pełna dystansu, ale zarazem odważnie, bez uników trzymała się swoich pomysłów i rozwiązań literackich, nie dawała się nikomu zbijać z tropu). Cieszymy się, że zdążyła jeszcze dowiedzieć się, jak książka "Być rodziną" poruszyła zarówno nieprofesjonalnych czytelników, jak i zawodowców, np. Olgę Tokarczuk. Zdążyła przygotować drugą, ostatnią część książki, naznaczoną równie mocno, jak pierwsza, własnymi doświadczeniami, też i tymi z okresu choroby. Ze swoich cierpień nie chciała robić tematu literackiego. Znosiła je dzielnie, ale uważała, jeśli dobrze rozumiemy, za temat nie na sprzedaż, z tym tematem chciała się zmagać sama, w otoczeniu najbliższych.(...)

Miała swoją metodę pisania. Jak mówiła, nową książkę zaczynała od końca: pisała zakończenie i pierwsze zdanie. Najwięcej czasu zajmowało jej właśnie wymyślenie początku i zakończenia. Gdy to już było, siadała do komputera i napisanie reszty, nawet kilkuset stron, nie stanowiło już takiego problemu. Podczas ostatniego spotkania w WL-u zdradziła, że ma pomysł na nową książkę. Niestety, już jej nie przeczytamy. (...)

Małgorzata Nycz, Maria Rola - Wydawnictwo Literackie
(pożegnanie Doroty Terakowskiej)
"Gazeta Wyborcza" środa 7 stycznia 2004

 
Wydawnictwo Literackie - księgarnia internetowa.
   
© Wydawnictwo Literackie 2005